Polski Design – stały trend, czy raczej pęknie kolekcjonerska bańka?

Do wpisu na temat polskiego designu z czasów PRL przygotowywałem się od dawna. Nie mogłem zebrać się do napisania czegokolwiek sensownego bez uprzedniego przygotowania, ponadto czułem już lekki przesyt tą tematyką. Nadszedł jednak moment, by stawić czoła wyzwaniu.

Ostatnimi czasy łatwo natknąć się na informacje o kolejnych książkach poświęconych polskiemu designowi z czasów PRL, o rekordowych aukcjach mebli i przedmiotów z tego okresu. Podstawowe pytanie, które rodzi się w głowie każdego  myślącego człowieka jest następujące: jak to możliwe, że przedmioty produkowane taśmowo w wielotysięcznych lub nawet milionowych nakładach są w stanie osiągnąć na aukcjach zawrotne ceny? Czy to jedynie krótkotrwała moda i za chwilę możemy spodziewać się gwałtownego spadku cen, czy raczej trwały trend na rynku kolekcjonerskim?



Parę słów o designie. Co to, do cholery, jest?!

Design, czyli wzornictwo.  Przedmioty codziennego użytku, takie jak zegarki, krzesła, czy nawet golarki do włosów, ktoś musiał przecież zaprojektować. Przedmioty  muszą przede wszystkim spełniać swoją funkcję. Jeśli uda się funkcję użytkową połączyć z łatwością i wygodą użytkowania, a do tego stworzyć niepowtarzalny wygląd, to można się spodziewać sukcesu rynkowego i wzorca, na którym będą się opierały kolejne produkty i rozwiązania. Dieter Rams, wieloletni projektant firmy BRAUN stworzył nie tylko „kultowe” przedmioty, lecz również sformułował zasady, których każdy designer powinien się trzymać. I tak powstał dekalog dobrego designu:

Dobre wzornictwo jest nowatorskie – design powinien czerpać z rozwoju nowych technologii, patrzeć w przyszłość, tworzyć nowe, a nie powielać wcześniejszych rozwiązań

Dobry design sprawia, że produkt jest użyteczny – forma nie może dominować nad treścią. Bądź co bądź fotel ma służyć do siedzenia, a nie być narzędziem tortur

Dobre wzornictwo jest estetyczne – treść nie może dominować nad formą. Można zbić łóżko z kilku desek i się na tym wyspać, ale wygląd łóżka ma również znaczenie

Dobre wzornictwo sprawia, że produkt jest zrozumiały – patrząc na przedmiot musisz wiedzieć, do czego on służy, a nie domyślać się jego przeznaczenia

Dobre wzornictwo jest skromne – minimalizm w wyrazie decyduje o sukcesie produktu

Dobre wzornictwo jest szczere – produkt swoim wyglądem nie oszukuje

Dobre wzornictwo jest długotrwałe – wygląd ma za zadanie przetrwać próbę czasu, ma nie podążać za chwilową modą, tylko dać z siebie coś ponadczasowego (dobrze, nie będziemy znęcali się nad Fiatem Multiplą)

Dobre wzornictwo jest sumiennie wykonane i przykłada wagę do szczegółów – po prostu, produkt ma być dopracowany

Dobre wzornictwo jest przyjazne środowisku – przy projektowaniu należy zwrócić uwagę, by produkcja nie zostawiała po sobie za dużego śladu ekologicznego

Dobre wzornictwo – mniej znaczy więcej – minimalizm, minimalizm, minimalizm!

lovebacken lovCzy po przeczytaniu powyższych zasad designu ktoś dziwi się jeszcze, że IKEA odniosła globalny sukces? Jest to chyba jedyny sklep, po którym lubię się włóczyć, a do tego daje rozwiązanie każdego problemu związanego z wystrojem mieszkania. Nie tak dawno jeden z obserwatorów rynku kolekcjonerskiego zaryzykował prognozę, że popularny w latach pięćdziesiątych XX w. stolik Loevet, wart 45 funtów będzie za kilkanaście lat wart tysiące funtów. Na fali sentymentu do starego designu w tym roku IKEA wypuściła w ograniczonym nakładzie replikę tego stolika (Loevbacken), więc jeśli ktoś chciałby niewielim kosztem zaryzykować i trzymać go w pudełku przez 20 lat, to może być to jego najlepsza inwestycja:)

Należy oddać też hołd Dieterowi Ramsowi, twórcy dekalogu designu. W 1987 roku Braun wypuścil na rynek kalkulator jego projektu. Prosty, funkcjonalny, z charakterystyczną kolorsytyką przycisków. Obecnie na ebay oryginalne kalkulatory Ramsa osiągają cenę od 100 dolarów w górę. Kto w czasach telefonów komórkowych wydawałby pieniądze na zbyteczne urządzenie? Użytkownicy Iphonów nie muszą tego robić. Apple doceniając wkład Ramsa w rozwój designu wyposażył swoje telefony właśnie w taki wirtualny kalkulator:

rams iphone

 

Wróćmy na nasze podwórko…

 

modzelewskiCzasy PRL to złoty okres polskiego wzornictwa. Polscy projektanci odcięci „żelazną kurtyną” od światowych trendów sami, w wąskim gronie pracowników/artystów  zatrudnionych w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego opracowują projekty, których wygląd i funkcjonalność dorównuje, a może i przewyższa osiągnięcia światowego designu.Od lat pięćdziesiątych powstają wzory zastaw stołowych, mebli, lamp biurowych i innych przedmiotów codziennego użytku, na których w krajach kapitaistycznych dorobiliby się niesamowitych, ale i zasłużonych fortun. To w głowach pracowników Instytutu powstają projekty takie jak ćmielowskie figurki zwierząt, zastawa Wita Płażewskiego, krzesła Marii Chomentowskiej. Są to przedmioty, które stału u naszych babć w domu, a my je tak chętnie w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zunaliśmy za brzydkie i bezwartościowe. Często trafiały na śmietnik, a w ich miejsce stawialiśmy wynalazki z Duralexu lub krzesła z niemieckich wystawek. Szczerze mówiąc, wymieniliśmy skarby na śmieci. Dosłowne skarby. Na ostatniej aukcji Desy Unicum „Design. Polska Sztuka Stosowana 1918 – 2018” w listopadzie br. plastikowy fotel Romana Modzelewskiego został wylicytowany za 80 tysięcy złotych. Figurka „Dama z lustrem” projektu Lubomira Tomaszewskiego poszła za 11 tysięcy.  Nie było przedmiotu, który by się nie sprzedał, a licytacja biła wszelkie rekordy. Tutaj znajduje się wykaz sprzedanych przedmiotów. Warto sobie popatrzeć, bo możliwe, że za babciny fajans możemy sobie kupić całkiem niezły samochód.

Spiskowa teoria mojego autorstwa

Wróćmy jednak do zasadniczego pytania. Czy wylicytowane ceny odpowiadają prawdziwej wartości przedmiotów, czy raczej jest to moda i zgodnie z zasadą „gdy kupują, ty sprzedawaj, gdy sprzedają, ty kupuj” podejść do posiadanych przedmiotów? Moim zdaniem szykuje się bańka na rynku kolekcjonerskim. Jestem przekonany, że polski design ma ogromną wartość, ale czy 80 tysięcy złotych na polskie warunki to cena odpowiednia za fotel? Można przyjąć optymistycznie, że podążamy za trendem światowym, będziemy się bogacili, a design to dobra inwestycja, bo krzesło kupione obecnie za 20 tysięcy złotych, za 20 lat sprzedamy za jego pięciokrotność. Ale ja mam własną teorię i jest to moja teoria i jej się będę trzymał.  Pani Beata Bochińska. Przesympatyczna osoba, którą miło sie słucha i ogląda. Była dyrektorka Instytutu Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie. To wszystko jej wina:)

Zacznij-kochac-designBeata Bochińska jest autorką książki „Zacznij kochać dizajn. Jak kolekcjonować sztukę użytkową” wydanej w 2016 roku. Nie jest to ani pierwsza książka o polskim designie, ani najbardziej obszerna. Ma jednak jedną cechę. Czyta się ją doskonale. Autorka z lekkością opisuje dzieje polskiego wzornictwa i zgodnie ze złowieszczym tytułem powoduje, że czytelnicy zaczynają kochać polski design. Do tego doszła niesamowita siła rażenia promocji telewizyjnej, radiowej i viralowej. Dlatego też uważam, że jest to jedna z ważniejszych książek w ostatnich latach. Dlaczego? Bo wywróciła rynek kolekcji polskiego designu do góry nogami. Od kilku lat obserwowałem na allegro kategorię PRL i ceny przedmiotów z tego okresu. Po publikacji książki ceny poszybowały baaaardzo w górę. Sky is the limit? Czas pokaże. Do czytania książki zachęcam. Jednak odradzałbym zrywanie lokaty bankowej w celu zakupu polskiego designu. Niech się rynek ugruntuje. Jeśli moje przeczucie się nie sprawdzi, to możecie mieć do mnie pretensje i nie kłaniać się na ulicy.

Dodaj komentarz